[14/06] metronom vs. manipulanci 3:0

otóż, w dniu wczorajszym był komplet, chociaż kasia sie nieco spóźniła, ale to nic, bo potem za zasługi w porządkowaniu próby otrzymała w nagrodę jedną małą swastykę ;) z ciekawostek - próowaliśmy grać z metrononem. skubany, w ogóle nie umiał z nami grać, chyba z braku przygotowania. musieliśmy mu podziękować :) a tak poważnie to było niezłe zderzenie z rzeczywistością. za prawie każdym podejściem do kilku kawałków uciekaliśmy równej miarze, czasem już w pierwszych taktach. ostro. dużo pracy przed nami :)
poza tym to tak średnio, wyjamowały się jakieś średnio wesołe melodie, troche popchnęliśmy znany materiał, ale ogólnie jakieś brzmienie było dziwne.

[07/06] dobra próba na dzień przed Euro!

w przeddzień (dosłownie) mistrzostw europy w piłce nożnej 2012 wreszcie zeszliśmy się od pierwszej minuty w komplecie, a nawet nadkomplecie bo Radek przywiózł swoją elgitare (nie wiadomo po co bo na niej nie grał prawie). przegraliśmy 6 czy 7 kawałków któe najlepiej nam wychodzą po kilka razy, myśląc o zbliżającym się momencie, kiedy nagramy coś, co by po naszym graniu zostało. myślimy o 6 kawałkach na coś w stylu demo, no, ale to jeszcze pieśń przyszłości.
grunt, że grało się fajnie i że czuć, iż te kawałki które mają już kształt - tekst, zwrotki, aranż - żrą! i to żrą całkiem fajnie, dają zajebiście dużo radochy każdemu z nas.
wczoraj udało się też wreszcie poskładać p6! do tej pory zawsze coś tam nie grało - było za głośno, za cicho, źle, nie brzmiały poszczegółne części...aż wreszcie Kasia wpadła na pomysł żeby zamienić refren z przerywnikiem i bęc! zagrało! i tak też pewnie zostanie. fajnie że w końcu z tego kawałka coś będzie, bo do tej pory był potencjał ale kończyło się złymi emocjami jak sie nie potrafilismy wykokosić i w końcu p6 wywoływało u wszystkich zniecierpliwienie.
zatem, do następnego razu!

[3105] bardziej na rockowo

a w ostatni czwartek Paweł wyjechany był do belgii podobno. graliśmy więc w składzie bez klap, z gościnnym udziałem Kasi, która przyszła na ostatnią godzinę. jak było? bardziej rockowo :) klapy co by nie mówić zawsze trochę powstrzymują i ogarniają może bardziej...zaś spuszczona ze smyczy sekcja rytmiczna gna niczym chart naprzód. to czasem dobrze, ale czasem nie, bo się robi zbytni bigos. no ale, pograliśmy troche, Kasia poszlifowała teksty i wokale, a my się nieco wyżyliśmy.
powstał chyba kawałek kawałka nowego, ale się nic nie zachowało, bo całość nagrania nie nadawała się do niczego.

[24/05] pierwszy raz od dawna w pełnym składzie

jakoś tak wychodziło że albo prób nie było albo były w częściowynm składzie. dziś jednak udało się zebrać (no, dopiero pod koniec jak Kasia dotarła) w komplecie.

nic nowego nie weszło, może jakieś pół motywu tradycyjnie na początku, ale chyba nic ciekawego :( za to było dobrze słychać, nawet o dziwo ;) Kasia była zadowolona z tego co słyszała w słuchawkach!

a wnioski są proste: to co gramy i znamy (np. nawet nie wiesz) idzie gładko i dobrze. reszta - średnio w porywach do słabo, bo albo się zapomina albo zwyczajnie brakuje jeszcze jakiegoś elementu - przejścia, melodii, rytmu, tekstu... miejmy nadzieje że to z czasem przyjdzie.

udało się chyba jednak dopracować p4 - co cieszy bo to fajny numer, z miłym dźwiękiem i tekstem.

do usłyszenia!

[26-04] po cihu, po wielkiemu cihu...

wczoraj wyjątkowo było. wyjątkowo cicho, bo bez maćka, któren to wyjechał na wesele na zachód. dzięki temu jednak (poza oczywiście nieutulonym żalem z powodu jego nieobecności) była okazja posłuchać jak śpiewa Kasia, i ona sama tez miała okazje sobie siebie posłuchać, bo zawsze narzeka że sie nie słyszy. przejechalismy więc kawałki w których wokale budziły najwięcej wątpliwości, nawet po kilka razy, i teraz większość z tychże wątów się rozproszyła. mamy teraz słuchać i słuchać i się osłuchiwać. udało się w końcu też chyba przezwyciężyć klątwę p6 - bo doszliśmy do jakiego-takiego porozumienia co do tego co i gdzie ma być. i ile razy rzecz jasna :D
ale tak poważnie to bez perkusji jest fajnie bo cicho i dobrze słychać jakie błedy robią inni tzw. muzycy. ale z drugiej strony źle, bo łyso :) czegoś zdecydowanie brakuje :) próbowaliśmy z piotrkiem tupać na stopie albo na talerzu ale jednak dwa instrumenty na raz to za dużo jak dla mnie (i piotrka też :).
cieszymy się więc, że na cicho zrobilismy niektóre rzeczy, ale czekamy z niecierpliowścią na powrót maćka! a, za tydzień nie spotykamy się bo długi weekend. miłego wypoczynku.

[19/04] klątwa p6

no więc mamy ten kawałek roboczo zwany p6 i albo go w końcu zrobimy albo się do reszty o niego pozabijamy :) bo ostatnio wałkowaliśmy go ponad godzine i postępy były w sumie niewielkie - bo to ani ciche, ani głośne, nie wiadomo gdzie śpiewać a gdzie tańczyć...do tego nakładają się problemy z nagłośnieniem (tzn. słuchawki dla Kasi w których nic nie słychać). dlatego pies jeden wie co z tego wyjdzie. być może jutro nie bedzie perkusisty - więc będzie okazja pograć melodie itd.
no i ogólnie było ciężko, gęsta atmosfera, nerwy, emocje..muzycznie bez zmian, nic nowego się chyba ostatnio nie nagrało.

[12/04] powrót synów i córek marnotrawnych

Kasia spytała mnie dziś - a czemu nie ma wpisów na temat poprzednich prób? a no nie ma, bo i o czym? pograliśmy, może nawet i dobrze i z efektem ale jakoś nastroju na pisanie nie było. chociaż prawda - podczas prób tydzień temu i 2 tygodnie temu wypłyneły przynajmniej dwa ciekawe kawałki (umbras i roboczo nazwany "p6") więc warto było coś skrobnąć ale jakoś się nie złożyło.
natomiast dzisiaj na próbie było dosyć głośno - bas, gitara, klapy - pełen hałas, może aż za bardzo. grunt jednak, że był zapał: Maciek został szefem próby, Paweł wymyślał nowe nuty, Kasia (choć zapomniała cześci tekstów) śpiewała aż miło (w słuchawkach!) a Piotrek i ja po prostu robiliśmy swoje ;) ograliśmy w sumie z 11 utworów (a to w końcu nie wszystkie!), z mocnym postanowieniem "dorobienia" do końca, tzn. do postaci gotowych kawałków, takich "na koncert". ponownie polegliśmy na "p6" (to zajebisty numer, ale trudny iwymagający naprawdę dobrych pomysłów), i w sumie development był niewielki, ale zza to przegralismy wszystko, w czym już jest wokal i co jest już prawie, prawie gotowe.
niestety, nie było na czym nagrywać - ja nie wziąłem kompiutera, a w pożyczonym Zoomie wyczerpały się baterie. no nic, za tydzień nagramy komplet. czego sobie i Wam życzę, Amen.