a w ostatni czwartek Paweł wyjechany był do belgii podobno. graliśmy więc w składzie bez klap, z gościnnym udziałem Kasi, która przyszła na ostatnią godzinę. jak było? bardziej rockowo :) klapy co by nie mówić zawsze trochę powstrzymują i ogarniają może bardziej...zaś spuszczona ze smyczy sekcja rytmiczna gna niczym chart naprzód. to czasem dobrze, ale czasem nie, bo się robi zbytni bigos. no ale, pograliśmy troche, Kasia poszlifowała teksty i wokale, a my się nieco wyżyliśmy.
powstał chyba kawałek kawałka nowego, ale się nic nie zachowało, bo całość nagrania nie nadawała się do niczego.
powstał chyba kawałek kawałka nowego, ale się nic nie zachowało, bo całość nagrania nie nadawała się do niczego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz