[15/03] czy to myslovitz czy nosowska?


to najważniejsze pytanie pozostałe po czwartkowej próbie....a propos kawałka który wyszedł przysłowiowo "z dupy", bo najwyraźniej do tej pory to wychodzi nam najlepiej. ja uważam, że przypomina późną nosowską, maciek zaś, że myslovitz. w sumie nie wiadomo. ktoś jeszcze się musi wypowiedzieć chyba.
ogólnie to znów jakoś nie szło. niby się wie co grać i co śpiewać ale nie idzie - tu zaczynasz, tam ktoś się za chwile myli, i od początku. widać tak musi być jak na granie wpada się z tysięcy codziennych spraw - zanim się ulotnią mija pół próby i dopiero coś zaczyna żreć...no, ale jak już żre, to żre dobrze.
z cyklu "nagłe intro" - jak zwykle na początku ze zbitki dźwięków powstało "coś" (mój synek ma książeczkę, a w niej wierszyk "Coś" o czymś co mieszka pod podłogą ;). potem to coś się udało dokleić (no dobra, to wymyśliliśmy, ale dokleić to się NIE UDAŁO) do improintro. jak popracujemy to może nawet się dopasuje jedno do drugiego. 
prócz tego same starocie, gramy, gramy, w sumie coraz łatwiej, ładniej i lepiej. byle tak dalej.
były też latające pałeczki, piszczące odsłuchy i dobre ufo-klapy w nowym kawałku. a, jeszcze - maćkowi było smutno, że najlepsze kawałki powstają jak nie gra :) no cóż, ktoś musi być naszym natchnieniem :P

ogólnie to bawimy sie dobrze. niebawem dodam zdjęcia.





[08/03] weź już jedź do Frankfurtu

po 2 nieodbytych próbach wreszcie się udało znów zagrać :) co prawda z oporami, bo Kasia nie czuła się na siłach, ale ostatecznie w komplecie, bo mała manipulacja zadziałała doskonale. ogólnie próba przebiegła pod znakiem niespodzianek. niespodzianka pierwsza - dezerterzy będą uprawiać dezercję, czyli perkusista wyjeżdża na zagraniczny projekt i chwilowo potrzeba pomysłu na to kiedy grać. niespodzianka druga - na wniosek Piotrka zmiana stroju gitar o ton w dół i wynikające z tego zabawne nieporozumienia: gdzie kto ma C, E i D i ewentualnie co kto ma w C,E lub D. niespodzianka trzecia, hm...a już wiem! był Dzień Kobiet w końcu, więc spoedziewaną niespodzianką były kwiatki dla Kasi i Agaty, któa gościnnie się pojawiła, ale dyplomatycznie czytała książkę zachowując kamienną twarz w reakcji na nasze rzępolenie.
ogólnie dorobek wczorajszego grania taki sobie, powiedzmy - pół pomysłu na nowy kawałek, lekkie doróbki w 1 kawałku i  drobne poprawki pozostałych. a, no i wyjaśnienie kwestii wokalu w "zagładzie" :) natomiast było dość wesoło, bo latały uszczypliwe teksty w stylu "dobra, to jedź już do Frankfurtu" (to wiadomo do kogo) i ew. "weź tam rzuć taką skwarę porządną" (to do wioślarza).
także będzie dobrze. do usłyszenia.

[02/03] przerwa sie przedłuża....

z uwagi na wycieczkę na narty perkusisty (głównie) i ograniczenia czasowe pianisty, w tym tygodniu próby również nie robimy...szkoda. ale może dzieki temu za tydzień nastąpi wreszcie erupcja kreatywności :) Aha, procent muzyków w naszej trupie z zaliczonym lepem skoczyła do 20% :)