po 2 nieodbytych próbach wreszcie się udało znów zagrać :) co prawda z oporami, bo Kasia nie czuła się na siłach, ale ostatecznie w komplecie, bo mała manipulacja zadziałała doskonale. ogólnie próba przebiegła pod znakiem niespodzianek. niespodzianka pierwsza - dezerterzy będą uprawiać dezercję, czyli perkusista wyjeżdża na zagraniczny projekt i chwilowo potrzeba pomysłu na to kiedy grać. niespodzianka druga - na wniosek Piotrka zmiana stroju gitar o ton w dół i wynikające z tego zabawne nieporozumienia: gdzie kto ma C, E i D i ewentualnie co kto ma w C,E lub D. niespodzianka trzecia, hm...a już wiem! był Dzień Kobiet w końcu, więc spoedziewaną niespodzianką były kwiatki dla Kasi i Agaty, któa gościnnie się pojawiła, ale dyplomatycznie czytała książkę zachowując kamienną twarz w reakcji na nasze rzępolenie.
ogólnie dorobek wczorajszego grania taki sobie, powiedzmy - pół pomysłu na nowy kawałek, lekkie doróbki w 1 kawałku i drobne poprawki pozostałych. a, no i wyjaśnienie kwestii wokalu w "zagładzie" :) natomiast było dość wesoło, bo latały uszczypliwe teksty w stylu "dobra, to jedź już do Frankfurtu" (to wiadomo do kogo) i ew. "weź tam rzuć taką skwarę porządną" (to do wioślarza).
także będzie dobrze. do usłyszenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz