[09/02/2012] a póki pamiętam..

...to napiszę że tydzień temu, 9 lutego "urodził" się kawałek autorstwa Kasi, ochrzczony chwilowo jaka ja. i nawet jest nagranie z narodzin, czyli od linii wokalu do reszty instrumentów. aaaa, no i z wejściowego grzmotu powstały zimowe fikimiki, ale póki co to tylko kawałek pomysłu, wymagający sporo pracy. ale będą z niego ludzie :)
ogólnie wtedy grało się lepiej niż wczoraj. z kronikarskiego obowiązku powiem, że odwiedziła nas Agata a
Piotrek dostał opieprz za stawianie piwa na piecach. a no i ja czułem się z minuty na minutę coraz gorzej, co miało finał w postaci dramatycznego pawia nieco później. ale naprawde dramatycznego...szczegółów oszczędzę, choć były dość zabawne. przyczyną bynajmniej nie było spożycie, raczej rotawirus. widocznie nie spodobała się mu nasz muzyka.

do nastepnego razu.

[16/02/2012] jak sie rodzi muzyka...:)

nie wiem co na to inni członkowie "zespołu" ale...
gramy.
jest fajnie.
co próba powstaje coś nowego, ciekawego. 
różnie to bywa, często po prostu z niczego..ot tak, tu dźwięk, tam dźwięk i jest zalążek nowego kawałka. czasem - ktoś przynosi w głowie z domu coś nowego, zaczyna się grać i wychodzi, albo i nie. czasami zaczyna "żreć" całkiem niespodziewanie jakby pękł bąbel z nutami. czasami - no, na razie raz - Kasia przynosi tekst z melodią i do tego na luzie dochodzą instrumenty..jak mawiał kabaret "potem": "dźwięk do dźwięka i będzie piosęka"
ten blog będzie (albo i nie, zobaczymy) o tym skąd na naszych próbach pojawia się muzyka. kiedyś, może za parę lat poczytamy sobie z rozrzewnieniem jak to drzewiej bywało. może pojawią się jakieś zdjęcia, kto to wie? ja po prostu mam potrzebę złapania tego kawałka historii w coś bardziej uchwytnego niż wspomnienia :)

w każdym razie próba wczorajsza upłynęła pod znakiem rozkojarzonego Pawła i niestrojącej gitary Piotrka (ok, nastroiła się nagle na ostatnie pół godziny) i ogólnego poczucia, że "nie żre". żreć zaczęło dopiero pod koniec, może sie rogrzaliśmy po prostu? ale zaczęło się od tradyzyjnego już chyba łomotu, z którego powstała wiązka dzwięków roboczo nazwana - po ograniu w dalszej częsci próby - improintro. nie wiem do czego to doprowadzi, może to bedzie po prostu dobry kawałek na początek koncertu? jeśli kiedyś jakiś zagramy :) no ale, w kółko granie choćby nafajniejszego riffu nudzi. ambitnie złapaliśmy się za smells like eclipse ale tak masakrzycznie nie wychodziło, że po dłuszym kwadransie przeszliśmy do innych kawałków, lepiej opanowanych. wokal Kasi jednak wprowadza trochę porządku :) a wczoraj wyjątkowo z tym było słabo, może to kwestia lekkich spóźnień, może innych czynników - czasami po prostu nie idzie, i gra sie, ale myśli zupełnie gdzieś indziej krążą. bywa. dobrze iść zaczęło dopiero pod koniec.w międzyczasie mieliśmy nowego perkusiste (mały Mikołaj, bo byli goście - Kłos i jego brat) i gościa na pufie (Ola, to chyba ona wywołała mobilizację). 
ostatecznie nowym produktem naszego czwartkowego spotkania jest improintro plus szlifowanie reszty znanych wcześniej kawałków. nastepna próba za dwa tygodnie z uwagi na nadchodzący LEP i wyjazd basisty :)
do usłyszenia.

ps. nagrało się np to:
[1602] jaka ja by manipulanci
i to:
[1602] nawet nie wiesz by manipulanci